Złamane serce

Diagnoza. Złamała. Mi. Serce.

Mój cały świat zawalił się. Mój piękny chłopczyk z wyrokiem skazującym na dożywocie.

Łzy

Dużo łez

Więcej łez

I gniew

Diagnoza oparta była na obserwacji Tomcia przez 3 różnych specjalistów w różnych miejscach. Jakby to było wczoraj, gdy siedziałam twarzą w twarz z Wielkim Trio, gdy jedna z tych trzech kobiet mówiła, że znalazły podstawy ku temu, by stwierdzić, że to jest To.

Płacz

Szloch

Wycie

Patrzyły na mnie, nie wiedziały, co zrobić,  jak pomóc. Teraz, jak o tym myślę, to nawet im współczuję. Z takimi jak ja, mają do czynienia regularnie. Ale widać było, że jeszcze się nie uodporniły. Widok matki w takim momencie, w tym stanie, dalej sprawiał, że nie do końca były obojętne. Zakładam, że same też były matkami.

Tomuś miał wtedy 3 i pół roku. Czekałam 18 miesięcy, żeby to potwierdzić oficjalnie. Moje serce pękło. Moje małe szczęście ma wielki problem, który będzie towarzyszył mu przez całe życie. I to boli najbardziej. Strach przed tym, co go  czeka w przyszłości, jak sobie poradzi, czy będzie miał możliwość pójść na studia, czy znajdzie pracę, dziewczynę, założy rodzinę? Czy będzie szczęśliwy? Czy będzie mi dane być przy nim na tyle długo, żeby go wprowadzić w dorosłość? Żeby mu pomóc? Być przy nim?

Autyzm to paskudztwo. Nienawidzę tego, jednak muszę zaakceptować, bo jest częścią mojego dziecka. Walczymy z tym. Jesteśmy na dobrej drodze. Tomi to dzielny chłopczyk, pełen nadziei, chęci, wiary i miłości.

To gdzie byliśmy wtedy, a gdzie jesteśmy teraz… 3 lata od diagnozy. Tomi walczy z tym jak szaleniec, pokonuje swoje słabości i lęki. Z każdym dniem udowadnia, że pracuje, by żyć normalnie. Moja krew.

Samotna nie równa się sama

Nigdy sama, bo jest dziecko. Towarzysz na całe życie… No, może do momentu osiągnięcia pełnoletności, ale to też wielka niewiadoma. Póki co stawiam na opcję na całe życie, jednak mam wielką nadzieję na opcję nr 2. Nie, nie dlatego, że chcę wychować, pozbyć się z gniazda i znowu korzystać z życia. Moim marzeniem jest, aby mój synek wkroczył w dorosłość jak ķażde inne dziecko: samodzielne,niezależne, otwarte na ludzi, ciekawe świata…

Mam 29 lat i od ponad 6 jestem szczęśliwą i spełnioną mamą chłopczyka. Kiedyś myślałam, że mój wyjazd do Irlandii to największe wyzwanie jakiego się podjęłam. Nic bardziej błędnego! Urodzenie dziecka, potem diagnoza, wyprowadziło mnie z błędu. Macierzyństwo to największa podróż, w jaką wyjechałam. Bilet w jedną stronę, z wieloma przystankami po drodze.

Mieszkam w drugim, co do wielkości, mieście w Irlandii. Pracuję, zajmuję się dzieckiem, a od roku też zaadoptowanym ze schroniska niesfornym psiakiem. Odbudowywuję swoje życie socjalne i powoli znajduję czas na swoje pasje. Jestem w najlepszym etapie swojego życia, pełna nadziei też jeśli chodzi o przyszłość synka.

Może i bez partnera, samotna ale nigdy sama!

Jest siła

Bycie rodzicem daje nam siłę. Bycie samotnym rodzicem daje nam siłę naładowaną kopem w cztery litery. Bycie samotnym rodzicem, wychowującycm dziecko wymagające ekstra czasu, uwagi, pracy i miłości, daje nam siłę naładowaną wzmocnionym kopem, przerywaną chwilowymi napadami lęków, histerycznych płaczów i wątpliwości.

Jednak dalej ta siła jest, by działać.

Jest ta siła, która daje nam motywację do pracy.

Siła, dzięki której stałam się mamą, tatą, przyjaciółką, koleżanką, nauczycielką, lekarzem, terapeutą a ostatnio nawet malarzem i dekoratorką wnętrz.

Wszystko dla Niego. Nasze dzieci to nasza motywacja. To nasza siła, nadzieja i serce.

Miłość do nich postawi nas na nogi w środku nocy, wygoni na spacer pomimo zmęczenia po całym dniu w pracy, doda siły w przenoszeniu ich bezwładnego, pochłoniętego snem ciałka po ciężkiej podróży czy sprawi, że pokochamy zabawy na śniegu, gdy wcześniej były nam obojętne.

Bycie rodzicem to siłownia dla naszej duszy. Regularnie ćwicząc stajemy się nie tylko mocniejsi ale i wytrwalsi. Jesteśmy w stanie wziąć  na siebie więcej i walczyć o więcej.

Czasami myślę, że to nie my uczymy dzieci, tylko to one uczą nas. Uczą nas być silnym, przełamywać nasze słabości i lęki. Uczą nas być odważnym, jednak dalej ostrożnym. Przy nich mijają nasze głupie szaleństwa a zaczynają pojawiać się mądre decyzje.

Wiem, że to, gdzie jestem, co osiągnęłam, to dzięki Niemu i dla Niego ❤ jest moc !!!!